Geografia Turystyczna
Jesli chodzi o test to pytanie jednak byl prostye i to racej prawda ze to wszsytko zazly od jego nastroju:)

-Baleary bop?nia I hacegowina akwen kontynent i polozenia napisac
-Enklawy niemiec i wloch
-Obikty Unesco najnowszy w poslce, pod wzgledem przyrodniczym w kalwari pod jakim wzgledem
-Najmlodsze pa?stwo europy
-najmniejsze pansteo europy
- najmniej ludzi panstwo europy
-najwieskze panstwo europy polnocnej
-jeznior najwieskze w europie najglebsze na swiecie
- rzeka ren przez jakie panstw pl;ynie
- najwyszsczy szczyt finladni i turcji
-najstarsze pasmo karkonoszy najzwyzsza gora
-co w spolengo laczy olsztyn kCzestochowy Ojc?w i cos jeszcze chyba chodzi o zamek
- opole nad jaka rzeka
-kolej linowo torowa gdzie jest w polsce
belgia, bhutan-pol, region, akwen
najbardziej zaludnione panstwo europy polnocnej
najwieksza ilosc turystow na 1 mieszk. (miasto)
najstarsze pasmo sudetow
park narodowy w sudetach, karpatach
jaki kraj ma wieksza liczbe ludnosci od polski- ukraina, bulgaria, norwegia, wegry
przez co przeplywa dunaj- niemce, slowenia, austria, czechy
wroclaw, poznan-rzeka
najwiekszy zaklad koksochemiczny w polsce
enklawy lub eksklawy belgii - chodzi o braale
zwierzeta australii- emu, kolczatka, kangur, bizon?
Zwierzeta charakterystyczne dla USA grizlli i krokodyl
Jak sobie jeszcze przypomne to napisz te pytania sa z obu grup ale nie wszsytkie tylko takie jak uslyszalem

A jesli chodzi o ta atrakcje to podobnoe chodzilo o parki narodowe:)

     

  Gór mi mało i trzeba mi więcej...
Ja zaczynałem od Gór Wałbrzyskich i Kamiennych - mamy takie dość ładnie położone schronisko koło Wałbrzycha - Andrzejówka się zowie. Z rodzicami tam jeździłem. Ale tak jak pisałem, wtedy jeszcze nie byłem zainfekowany Choroba sie zaczęła od Beskidów. Beskid Żywiecki bardzo fajny, tylko niestety też baaardzo popularny (więc szlaki pełne). Przyjemny jest Beskid Niski - jak sama nazwa wskazuje góry niezbyt wysokie ale za to bardzo dzikie i puste. Później były Bieszczady, coraz więcej rodzimych Sudetów (poecam Góry Stołowe - niewysokie ale bardzo ładne, z bogatą rzeźba skalną i schronisko Chatka Górzystów w Izerach...mmm tamtejsze omleciki z jagodami :D no i Karkonosze oczywiści). Była Też Słowacka Velka i Mala Fatra i Niżne Tatry.

Które z gór zrobiły największe wrazenie? Ogólnie bardzo lubie Karkonosze (choć jest z nimi podobny problem co z Beskidem Żywieckim - nawała turystów). Bardzo podobała mi się Mala Fatra . Góry średnie pod względem wysokości (najwyższe szczyty około 1700m n.p.m.) ale bardzo przyjemne. Warto zobaczyć też przełom Dunajca w Pieninach i wejsć na Babią Górę przez Perć Akademików (choć mnie szczerze mówiąc szlak nieco rozczarował - spodziewałem się większego hardkoru ).

Plany? Przedewszystkim polskie Tatry. Marzy mi sie też Triglav (najwyższy szczyt słowenii i świeta góra Słowian )

  Góry Kaczawskie
W tym temacie będę sukcesywnie opisywał moje góry. Nie bedę przepisywał żadnego przewodnika, będzie to osobisty przekaz.
Nijako najważniejsze w każdym masywie to jest najwieksza kulminacja. Tu mamy ich cztery, które w różnym czasie posiadały ich miano lub na nie pretendowały:
Skopiec przez długi czas miał 724m (dziś 718) i do tej pory jest w PTTKowskiej koronie sudetów.
Jednak ostatnio wyparł go Baraniec 720m - drugi czubek tej samej góry(!), straszliwie zeszpecony wieżą GSM. Jest jeszcze moje ulubione Okole 714m, z mojego rodzinnej Świerzawy tworzy dość duży masyw. Na szczycie są ładne zieleńcowe skałki i okólny widok na Izery, Karkonosze, Rudawy Janowickie, z drugiej strony na Pogórze Kaczawskie.
Wspmniany czwarty szczyt to Maślak 720m, niezbyt wyrózniający się na tle pozostałych...[/i]

  Góry widoczne z Gliwic
piekne fotki.

i teraz prosze je porównac z omawianym zdjeciem. I co sie stalo?
Skala wam pasuje? czy przesunely sie gory w pare lat?



Kurka wodna, wyświetl sobie koło siebie ten największy powiększony obrazek, oraz ten z którego tak drwisz. Są dokładnie w tej samej skali, wystarczy porównać do budynków. Są to dwa zdjęcia zrobione w róznych miejscach osiedla, o różnym czasie, a przedstawiają ten sam widok, więc jakie to chmury? Nie potrafisz zrozumieć, że można robić zdjęcia teleobiektywem?

Z katowic do Tatr w linii prostej jest dokładnie od 118 do 140 km, zależy, na jaki szczyt patrzysz. Ja z Gliwic, z płaskiego prawie pola dwa razy widziałem oddalonego o 120 km Pradziada w Sudetach, niemal dwukrotnie niższego niż najwyższe tarzańskie szczyty.

No i dokładnie w tym kierunku leżą Beskidy, więc nie wiem, czemu w to wątpisz, że je w tą stronę widać? No i nie ma czegoś takiego jak Magurska Kopa, jest Kopa Magury, ale ja tu o Beskidach, nie o Tatrach mówiłem

     

  Geografia Turystyczna
pyt :

1.Charakterystyczne dla USA gatunki zwierzat
2.Liczba ludnosci i gestosc dla Polski
3.Najmlodsze panstwo w Europie
4.Panstwo o najmniejszej powierzchni na swiecie
5.Parki w poblizy Warszawy i w poblizu Poznania
6.Najwyzsze pasmo Sudetów
7.Najnizej polozony punkt w Polsce
8.Gdzie znajduje sie St.Moritz
9.Jaki obiekt w Kalwarii Zebrzydowskiej jest wpisany na liste UNESCO
10.Jaki obiekt przyrodniczy jest wpisany w Polsce na liste UNESCO
11. Nad jakimi rzekami lezy Opole i Ustrzyki Dolne
12.Było 7 pytan testowych, nic z przemyslu, poglowia ani hodowlii. stolic tez nie bylo ^^

W sumie ... nie takie trudne

[ Dodano: Sro Lut 06, 2008 16:30 ]
1. Najmłodsze panstwo w Afryce.
2. Największy osrodek koksochemiczny w Polsce
3. Jaka rzeka przeplywa przez Kazimierz Dolny
4. Najwyższy szczyt Finlandii/Turcji +wysokość
5. Przez jakie panstwa przepływa Ren
6. Gdzie jest liczba ludności większa niż w Polsce (wybrac)
7. Najstarsze pasmo górskie w Sudetach i w jakiej orogenezie powstalo
8. Jaki obiekt w Polsce zostal jako ostatni wpisany na liste UNESCO.
9. Jedyna enklawa w Afryce
10. Eksklawa Holandii w Belgii (albo na odwrót;P )

[ Dodano: Sro Lut 06, 2008 16:34 ]
zapodaje również ściągę z GEO :

http://www.speedyshare.com/474812925.html

  dlaczego nalezy omijac sudety ;)
"Śnieżka - będąc w Karpaczu postanowiłyśmy "zaliczyć" największe wzniesienie Sudetów. Jakie było nasze zdziwienie, gdy okazało się, że kolejka nie zawiezie nas na szczyt, tylko konieczne jest przejście jeszcze kilku kilometrów pod górę. "

Ahahahahahahahhahahahaha!

  Geografia Turystyczna
Z mojej grupy to było tak: (miałam chyba zestaw 5?)
1. Do jakich krajów należą: a.Burgundia b.Korsyka
2. Gdzie leżą (kontynent, region, akwen): a.Łotwa b.Seszele
3. Najwyższy szczyt Niemiec i Sudetów Zachodnich, nazwa i wysokość
4. Jaki jest jedyny wulkan na Antarktydzie?
5. Podaj dwa obszary Hiszpanii leżące całkowicie w Maroko
6. Jaki jest najbardziej wysunięty na północ przylądek Ameryki Północnej?
7. Jaki kraj jest największym producentem węgla kamiennego?
8. Jaki kraj na świecie wykorzystuje procentowo najwięcej energii geotermalnej?
9. Wymień dwa najbardziej zaludnione kraje wyspiarskie w Europie.
10. Podaj wielkość powierzchni Polski.
11. Który z krajów byłego ZSRR leżący całkowicie w Europie jest najbardziej zaludniony?
12. W jakim państwie powstał pierwszy na świecie Park Narodowy?
13. Na obszarze jakich państw leży jezioro Pejpus?
14. Wymień dwa języki urzędowe Białorusi.
15. Które z poniższych miejscowości leżą w województwie Podkarpackim (na pewno były Mielec i Miechów wymienione a reszty nie pamiętam)
16. Jaka atrakcja turystyczna jest w pobliżu Warszawy, Poznania, Zakopanego i czegoś jeszcze
17. Jaki rodzaj ruchu turystycznego jest związany z Częstochową, Kalwarią Zebrzydowską, Łagiewnikami
18. W jakim Parku Narodowym jest Szczeliniec Wielki?
19. W których miastach znajdują się obiekty wpisane na listę UNESCO: były na pewno Malbork i Oświęcim
20. Jakie góry rozdziela przełęcz Liliowe?

Było jeszcze coś więcej ale nie pamiętam już. W sumie 20 pytań tylko w niektórych było więcej podpunktów... Ogólnie mi nie poszło, nie wiem jak wam?

p.s. Pamiętajcie o tych garniturach, bo dzisiaj sporo osób wywalił, szczególnie z grupy przed nami ;] np. chłopaczka, bo był w czarnej koszuli zamiast białej, albo innego, który miał białą koszulę, krawat i spodnie na kantke ale nie miał marynarki ;] dziewczyny mają raczej luzy

  Śnieżka
Jeszcze tydzień temu czytałam ten artykuł: Śnieżka: Ludzie i wiatr o sile 346 km/h

(10.03/01:27) - Chociaż każdej zimy zdarzają się w Sudetach potężne wichury, podczas których wiatr nierzadko przekracza prędkość 100 km/h, to jednak zjawisko jakie miało miejsce 19 lat temu nie może się równać z niczym innym. Sudety przetrwały największą wichurę w całej historii polskiej meteorologii, a miało to miejsce 9 marca 1990 roku. W tym dniu Śnieżkę pustoszył wiatr osiągający w porywach zawrotną prędkość aż 346 km/h. Skąd wiemy, że wiało tak mocno? Wartość tą zanotowały wyjątkowo wytrzymałe urządzenia pomiarowe, ale oczywiście ktoś musiał dokonać odczytu. Dyżurujący meteorolog z tamtejszego obserwatorium meteorologicznego opuścił cztery ściany budynku i przypięty do liny wyruszył w kierunku skrzyni wypełnionej skomplikowaną aparaturą meteorologiczną. Wiatr był tak przerażająco silny, że bez liny człowiek mógłby zostać uniesiony i dosłownie zdmuchnięty ze szczytu. Skończyłoby się to tragicznie, więc jedynym elementem ratującym mu życie była właśnie wytrzymała na napór wiatru lina, taka sama jaka używana jest przez ratowników górskich. Meteorolog dotarł do punktu pomiarowego, dokonał odczytu i ostatecznie bezpiecznie powrócił do wnętrza budynku. To było wyzwanie jego życia, ale jakby nie było, jego odczyt zapisał się w historii meteorologii. Huraganowy wiatr jaki targał wówczas szczytem Śnieżki dokonał spustoszeń w postaci uszkodzeń budynku Wysokogórskiego Obserwatorium Meteorologicznego. Jednak całość budynku przetrwała, gdyż jak się okazuje jest to jedna z najbardziej odpornych na wiatr budowli w całym naszym kraju. Zbudowana została tak, aby móc oprzeć się porywom wiatru nawet do 500 km/h. Przy tak niewyobrażalnym wietrze zniszczenia się z pewnością pojawią, ale nie będą one poważne. Podobnie było przed dwoma laty podczas przechodzenia orkanu Cyryl. Wiatr osiągał na samym szczycie Śnieżki nawet 250 km/h i nie miało to żadnego wpływu na codzienną pracę meteorologów, którzy jak zwykle o każdej pełnej godzinie wychodzili na zewnątrz budynku, przypięci do liny, i odczytywali dane zebrane przez urządzenia pomiarowe. Pod artykułem zamieszczamy galerię zdjęć obserwatorium meteorologicznego znajdującego się na szczycie Śnieżki w Karkonoszach. www.twojapogoda.pl

Dla zainteresowanych - można zerknąć też na artykuły z 13., 14. i 16. marca http://www.twojapogoda.pl/archiwum_marzec2009.htm

  Może jakaś zbiórka?
Góry Stołowe
Kudowa Zdrój –> Czermna -> Pstrążna –> Błędne Skały –> Karłów –> Szczeliniec Wielki –> Pasterka –> Radków (ok. 9 godz)

Trasa na terenie Stołowogórskiego Parku Narodowego. Dwa unikatowe rezerwaty „Błędne skały” oraz „Szczeliniec Wielki” – gdzie można zobaczyć piękne formy skalne utworzone przez erozję w skałach piaskowca. W miejscowości Czermna jedna z 3 w europie Kaplica Czaszek.

Góry Wałbrzyskie
Wałbrzych (Biały Kamień) –> Chełmiec –> Szczawno Zdrój –> Stary Książ -> Zamek Książ –> Palmiarnia Lubiechów (ok. 7 godz.)

Trasa po okolicach Wałbrzycha – prowadząca przez najwyższy szczyt Gór Wałbrzyskich (Chełmiec), uzdrowisko Szczawno Zdrój gdzie koncertował Henryk Wieniawski oraz Zamek Książ – jeden z największych w kraju zespołów zamkowych.

Góry Sowie
Zamek Grodno –> Zagórze –> Przełęcz Walimska –> Wielka Sowa –> Kozia Równia –> Przełęcz Jugowska –> Sokolec (ok. 6 godz)

Trasa prowadzi grzbietami Gór Sowich. Zamek Grodno – jeden z najpiękniejszych na Dolnym Śląsku. Wielka Sowa – najwyższy szczyt pasma z wieżą widokową skąd piękna panorama na całe sudety środkowe, część zachodnich i wschodnich oraz Przedgórze Sudeckie (przy dobrej widoczności widać nawet Wrocław)

Karkonosze
Szklarska Poręba –> Wodospad Kamieńczyk –> Hala Szrenicka –> Przełęcz Karkonoska –> Śnieżka (ok. 7 godz.)

Trasa przebiegająca częściowo przez Karkonoski Park Krajobrazowy. Wodospad Kamieńczyk o wysokości 27 m. spadający trzema kaskadami. Po drodze grupy skalne (Twarożnik, Trzy Świnki, Czeskie Kamienie, Śląskie Kamienie. Śnieżka najwyższy szczyt Sudetów w kształcie stożka – wspaniały punkt widokowy na cąłe Sudety, Nizinę Śląską i Czechy.

Tylko nie wiem czy na tych trasach potrzebny jest przewodnik

  Marzec 2009
Wzrasta zagrożenie powodzią w Polsce

Wiosną, kiedy rozpoczyna się topnienie śniegu w górach, zaczynają wzbierać rzeki. Często pojawia się wówczas zagrożenie powodziowe, którego skala uzależniona jest od tego jakie ilości śniegu znajdują się w górach i jak wysoka jest temperatura. Tym razem znajdujemy się w trudnej sytuacji, ponieważ spodziewamy się nagłego i intensywnego ocieplenia, a w górach mamy olbrzymią pokrywę śnieżną. W Karpatach minionej zimy padało bardzo obficie. Dlatego też w Tatrach mieliśmy ostatnio największe ilości śniegu od 14 lat. Do roztopienia się w Tatrach mamy nawet 320 cm śniegu, w Beskidach Zachodnich do 220 cm, zaś w Sudetach do 180 centymetrów białego puchu. Większa niż zazwyczaj pokrywa śnieżna sama w sobie już stanowi zagrożenie. Jednak się ono zwiększa, kiedy nadchodzi odwilż. Dzisiaj po raz ostatni w szczytowych partiach gór będziemy mieć temperaturę ujemną. Począwszy od jutra przez następne wiele dni temperatura nawet na wysokości 2000 metrów będzie dodatnia w ciągu dnia. Kolejną złą wiadomością jest to iż od czwartku (2.04) mrozu na szczytach nie będzie także nocami. Oznacza to topnienie mas śniegu przez całą dobę. W niższych partiach gór temperatura do końca tygodnia sięgnie 10-15 stopni, zaś u ich stóp nawet 15-20 stopni. Przez cały tydzień nie spodziewamy się przeważnie opadów, więc świecące nad górami Słońce będzie dodatkowo potęgować topnienie śniegu. Ostatnim czynnikiem od którego zależy skala zagrożenia powodziowego, to stan rzek przed wielką odwilżą. W tym przypadku dane również są niepokojące, gdyż od wczoraj w dorzeczu środkowej i górnej Odry obowiązuje trzeci, najwyższy stopień zagrożenia. Coraz częściej pojawiają się przekroczenia stanów ostrzegawczych i alarmowych. Przy tak dużym stanie rzek i spodziewanej długotrwałej odwilży w górach, bardzo prawdopodobne jest wprowadzenie w następnych dniach zagrożenia powodziowego na Odrze i Wiśle oraz ich dopływach. Początkowo będą się zdarzać miejscowe podtopienia, zwłaszcza na terenach podgórskich. Później zagrożenie powodziowe może dotyczyć także wyżyn i nizin. Możliwość powodzi wzrasta.

  kto zna jakąś fajną trasę rowerową
Góry Sowie, zbudowane są z prekambryjskich gnejsów, najstarszego budulca skalnego ze wszystkich gór w Polsce, a nawet w Europie, ich wiek ocenia się na około 2.5 miliona lat. Jest to skała metamorficzna, składająca się głównie z kwarcu, skaleni i łyszczyków, często zawiera wiele innych minerałów jak np. hornblendę, granat, epidot, turmalin, dysten, grafit. Góry Sowie, ciągną się na długości około 26 km(35 km licząc po linii grzbietowej), zajmują obszar ponad 200 km kw., stanowią najwyższą kulminację w Sudetach Środkowych. Najwyższym szczytem Gór Sowich, jest Wielka Sowa(1014m), łatwa do zdobycia ze wszystkich stron i dla wszystkich, jest wybitnym punktem widokowym. Roztacza się z niej jedna z najpiękniejszych i najrozleglejszych panoram górskich, obejmująca praktycznie całe Sudety, ogromną część Przedgórza i spore fragmenty Niziny Śląskiej. Góry Sowie, położone są w niewielkiej odległości od dużych miast, takich jak Wrocław, Świdnica, Dzierżoniów, które stanowią dla tych gór, naturalne zaplecze turystyczne. Góry Sowie, to setki urokliwych miejsc, które warto zwiedzić: nad Przełęczą Srebrną wznosi się jedna z największych twierdz w tej części Europy, przed wojną nazywana Śląskim Gibraltarem, XIV-wieczny zamek Grodno, górujący nad Zagórzem Śląskim, unikatowy model XIv - wiecznej, podziemnej kopalni rud ołowiu i srebra, niedaleko Walimia, Muzeum Górnictwa w Nowej Rudzie...... i wiele innych, udostępnionych do zwiedzania, bardzo tajemniczych, interesujących i ciekawych miejsc (zobacz dział: Góry Sowie- Warto Zobaczyć). Początki rozwoju turystyki przypadają na XIX wiek, duży i intensywny ruch turystyczny, nastąpił na przełomie wieków. Dobre naturalne warunki, sprzyjały rozwojowi na rozległym, południowym stoku Wielkiej Sowy, schodzącym do wsi Sokolec (Glätzisch Falkenberg), tu na wysokości 900 m. n.p.m., powstało jedno z najstarszych schronisk górskich w tej części Sudetów, Schronisko Sowa (Eulenbaude), w przysiółku Sokolca, osadzie Euldörfel,, Pod koniec XIX wieku i na początku XX, powstały piękne, turystyczne i sportowe obiekty, skocznie narciarskie i tory saneczkowe a w pobliskich licznych osadach i koloniach, duże pensjonaty i schroniska: niestety do naszych czasów nie przetrwały, schroniska: Grenzenbaude (P.Sokola), Kreuzbaude-(P.Jugowska), Müllermaxbaude (Euldörfel)

  Międzygórze
Oto przed Tobą rozpościera się kraina urzekająca swą urodą i malowniczym, górskim krajobrazem. W tym bajkowym zakątku nie brak uciech dla Twego ciała i duszy. Międzygórze bowiem jest romantyczną miejscowośią rozciągająca się wzdłuż podnóża Sudetów, leżąca u stóp Masywu Śnieżnika (1425 m n.p.m.). Ten niezwykły krajobraz wzbogaca tutejsza roślinność - wędrując po zboczach górskich będziesz mógł nacieszyć oko bujnymi lasami, zielonymi łąkami pokrytymi przepięknymi kwiatami. Gdy będziesz kontemplował w ciszy, może uda Ci się napotkać na swej drodze koszatki, lisy, sarny, jelenie, muflony, kozice, cietrzewie czy głuszce, które stanowią resztkę wielkiego bogactwa zwierząt dawnych puszcz.
Szum lasu współgra z szumem dzikich potoków Wilczki i Bogoryji, które przecinają dolinę wzdłuż i w szerz, kojąc Twoje zmysły. Potoki tu i ówdzie zlewają się, tworząc wspaniałe kaskady wodne, tudzież wodospadziki, a wśród nich największy wodospad Wilczki (27 m n.p.m.). Jego skalisty kocioł jest krajobrazowym rezerwatem przyrody.
Prawdziwy wędrowiec, taki jak Ty, nie może podczas swej wędrówki nie zawitać na Śnieżniku, czy Iglicznej. Nagroda za trud wspinaczki będzie bowiem niezastąpiona. Przepiękny widok, rozpościerający się u Twych stóp na zawsze pozostanie w Twej pamięci. Ze szczytu Śnieżnika będziesz mógł podziwiać krajobraz Ziemi Kłodzkiej, jak i Czech. Strudzony marszem natomiast, będziesz mógł posilić się w tutejszym schronisku PTTK (1200 m n.p.m.). Z kolei na szczycie Iglicznej czeka Cię inna atrakcja - kościół Marii Śnieżnej, który od ponad dwustu lat spogląda na doliny usłane kwitnącymi łanami pól.
Więcej na stronie rekomendującej www.7mila.pl

  Trzesienia

     Atlantyda znajduje sie na dnie baltyku.



nie atlantyda tylko bursztynowa komnata;

ps.
Chociaż terytorium Polski nie należy do obszarów sejsmicznych, na terenie
naszego kraju co jakiś czas zdarzają się trzęsienia ziemi. Według danych
Instytutu Geofizyki PAN, w minionym tysiącleciu odnotowano 76 przypadków
trzęsień ziemi.

Sześć razy osiągnęły one siłę 6 stopni w skali Richtera, czyli taką, która
może poważnie uszkodzić budynki o solidnej konstrukcji i zniszczyć te o
słabej. Oto kilka przykładów trzęsień ziemi w naszych dziejach

Waliły się wieże

W 1200 roku nastąpiło wielkie trzęsienie ziemi w rejonie Pienin. Zniszczyło
ono - jak donosili kronikarze - wiele wież, domów i warowni. 59 lat później
silne trzęsienie dało się we znaki mieszkańcom okolic Krakowa, gdzie
zburzonych zostało wiele budynków.

W 1443 roku doszło do największego trzęsienia ziemi w historii Polski (około
6 st. w skali Richtera). Wstrząs, którego epicentrum znajdowało się
prawdopodobnie na północ od Wrocławia, odczuła cała środkowa część naszego
kontynentu. Wstrząsy szczególnie silnie dotknęły Wrocław, a w Krakowie
zawaliło się sklepienie kościoła Św. Katarzyny. Jan Długosz, który był
bezpośrednim świadkiem trzęsienia, zanotował, że "wieże i gmachy waliły się
na ziemię, rzeki występowały z łożysk, a ludzie nagłym strachem zdjęci, od
zmysłów i rozumu odchodzili".

Szczyt niższy o 300 m

W 1662 roku kolejne duże wstrząsy miały miejsce w Tatrach. Epicentrum
wypadło w okolicy Sławkowskiego Szczytu. Jego wysokość obniżyła się wówczas
o około 300 m. Następnie w 1774 roku na Śląsku. Seria 14 trzęsień ziemi
nawiedziła ziemie polskie - od morza po góry - w latach 1785-1786. Co
najmniej trzy z nich miały siłę 6 stopni w skali Richtera. Szczególnie
poważne były dwa ostatnie. W 1786 r. trzęsienie z epicentrum między
Cieszynem a Opawą odczuto od Wiednia po Piotrków Trybunalski i od Wrocławia
po Sandomierz. W Cieszynie uszkodzone zostały murowane budynki i wybuchła
panika, w Cierlicku pękło sklepienie kościoła, zaś w Mysłowie uszkodzona
została wieża kościelna. Na Śląsku, w Bytomiu trzęsienie było tak silne, że
dzwony kościelne zaczęły same dzwonić.

Burzyła się woda

Ostatnie z bardzo silnych trzęsień w Polsce przypadło na grudzień 1786 r.
Epicentrum wypadło między Kętami a Myślenicami. Drgania odczuwano od
Wrocławia po Lwów i od Głogowa i Kalisza po Koszyce na Słowacji. Wstrząs
spowodował znaczne zniszczenia: w Krakowie burzyła się woda w Wiśle, w
kościołach spadały gzymsy i tynki, samoczynnie odzywały się dzwony.

Od tego czasu nie odnotowano w Polsce aż tak silnych wstrząsów. Największe
odnotowano w 1840 roku okolice Pienin, a w 1895 roku na Dolnym Śląsku. Znane
jest też trzęsienie ziemi w Hrubieszowie w 1875 r.

Wiele wstrząsów zanotowano w lutym 1932 r. w okolicach Płocka, Kielc,
Lublina. W latach 90-tych ubiegłego wieku miała miejsce seria wstrząsów o
sile dochodzącej do 4,6 stopnia w skali Richtera. W latach 1992 - 1993
zdarzyły się one w rejonie Beskidu Sądeckiego i Niskiego, a w 1995 roku na
Podhalu. W nielicznych budynkach wstrząsy poczyniły zauważalne szkody. Dość
częste są nieznaczne trzęsienia ziemi w Karkonoszach.

Sprężyste fale

Polska ma dwa główne obszary występowania trzęsień ziemi. Jeden rejon
obejmuje Góry Kaczawskie, Przedgórze Sudeckie, Nizinę Śląską, Wał Trzebnicki
i Nizinę Wielkopolską wzdłuż linii Jelenia Góra-Leszno. Drugi - Kotlinę
Oświęcimską, Wyżyny: Śląską i Krakowsko-Częstochowską wzdłuż linii
Oświęcim-Herby.

Trzęsienia ziemi są to naturalne wstrząsy i drgania skorupy ziemskiej
spowodowane rozchodzącymi się wewnątrz Ziemi sprężystymi falami wywołanymi
przez czynniki naturalne lub w wyniku działalności człowieka (np. zawały
górnicze, podziemne eksplozje nuklearne).

Znaczna część wstrząsów na terenie Polski jest efektem działalności
górniczej (tzw. "tąpnięcia"). Szczególnie potężny wstrząs wywołany
tąpnięciem w kopalni miedzi "Rudna" miał miejsce 21 lutego 2002 r. w
Polkowicach na Dolnym Śląsku. W domach popękały wówczas ściany i rury,
poprzewracały się meble, mieszkańców ogarnęła panika.


  Geografia Turystyczna
U nas byly takie pytania :

1. Największy producent na świecie
a) samochodów cieżarowych (odp. USA)
b) węgiel kamienny (Chiny)
2. W którym Parku Narodowym znajdują sie Trzy Korony (Pieniński Park Narodowy)
3. Gdzie się znajduje najstarszy Park Narodowy (USA)
4. Co oddziela Przełęcz Liliowska
5. Podać kontynent, akwen i region Łotwy i Monako (Łotwa- Europa, Morze Bałtyckie, region Europa Wsch,
Monako- Europa, Morze Śródziemne, Region Europa Południowa)
6. Jakiego województwa stolicą jest Rzeszów (Podkarpackie),
7. stolica -Dolnośląskiego (Wrocław)
8. Jakie są języki urzędowe w Białorusi (białoruski i rosyjski)
9. Najwyższy szczyt w Niemczech + wysokość
10. Najwyższy szczyt w Sudetach Zachodnich + wysokość (Śnieżka 1602 m.n.p.m.)
11. Terytora całkowicie zależne Hiszpanii, leżące w Maroku
12. Dwa państwa położone nad morzem Irlandzkim (Irlandia, W.Brytania-dokładniej Szkocja )
13. Zaznacz które miasto należy do województwa podkarpackiego
Biecz, Mielec, Gorlice,.... odp. Mielec
14. W którym z wymienionych miast znajdują się zabytki wpisane na listę Światowego dziedzictwa kulturowego UNESCO odp. Malbork
15. państwo b.ZSRR o największej liczbie ludności leżące całkowicie w Europie (Ukraina)
16. Państwo w Europie o najgęstszej liczbie ludności.(Monako)
17. Do jakiego państwa albo na jakim kontynencie znajduje sie
Brunei (nie wiem czy tak sie pisze) (Australia i Oceania)
i jakiś region we Francji (odp .Europa, Francja)
18. W jakim regionie leżą
a) Wysowa (Beskid Niski) b) Zakopane (Tatry)
19. Jakie jest najdalej wysuniety punkt na zachód w Europie

a druga grupa miala takie:
1.Bhutan,...(drugiego nie pamietam)-kontynent,akwen,region
2.jedyna enklawa w afryce
3.gdzie lezy Zelmett i w oparciu o jakie walory krainy
fizycznogeograficznej sie rozwinal
4.wybrac zwierzeta charakterystyczne dla Australii(kangur,emu.kolczatka i
cos tam jeszcze)
5.najnowszy obiekt wpisany na liste UNESCO i w jakiej miejscowosci sie
znajduje
6.najwyzszy szczyt Finlandi podac wysokosc
7.miasto ktore ma najwieksza liczbe turystow na ! mieszkanca w ciagu roku
8.najwieksze pod wzgledem powierzchni albo ludnosci (nie pamietam )panstwo
w Europie Polnocnej
9.gdzie znajduja sie najwieksze zaklady koksochemiczne w Polsce(podac
miejscowosc)
10.najchlodniejszy miesiac w polsce i drugiej czesci pytania nie pamietam
11.cos o pasmie sudetow i w jakiej orogenezie nastapilo ich wypietrzenie
12.Iwonicz Zdroj,krynica,wapienne i jeszcze jedno cos i ktore z nich to
uzdrowisa w beskidzie niskim(wybrac)
13.przez jakie panstwa przeplywa Ren(i tam byly podane 4 i trzeba bylo
wybrac)
14.enklawa w belgi(chodzilo o baarle chyba)
15.byly podane dwa miasta w polcse i trzeba bylo napisac jakie rzeki
przeplywaj przez nie ale nie pamietam tych maist

  dzieci w Tatrach?
Pozwalam sobie wtrącić swoje trzy grosze do Waszego arcyciekawego dyskursu. W zasadzie zgadzam się ze wszystkim ale z drobnymi modyfikacjami. Tak się złożyło, że mam dwie córki i jakoś obydwie w tym czasie co były w domu jakoś nie miały do tego, tzn. Tatr, inklinacji, potem się zmieniło, tak więc moje uwagi formułuję na podstawie moich doświadczeń z starszym wnukiem (13) a w tym roku (o ile dożyję lata) pewnie dojdzie jeszcze i młodszy ( .

Zacznijmy od niemowląt w nosiłkach, widok wcale nie taki odosobniony a zdarzają się takie "niemowlaki" po dwa i pół roku albo i więcej, całkiem "wypasione" i wtedy biada temu, kto je nosi. W zeszłym roku widziałem takiego tatę z takim trzylatem, przykro było patrzyć jaki był spocony. Zawsze się zastanawiam co ten młody człowiek w tym nosidełku sobie myśli lub odczuwa - chyba tylko to, że jest blisko mamy lub taty. Ale to może być wszędzie, niekoniecznie np. na Czerwonych Wierchach. Można oczywiście dorobić ideologię - np. "bliski kontakt dziecka z rodzicem w obliczu tatrzańskiej przyrody powoduje wzrost więzi uczuciowych" ale to zbyt wymyślne jak na mój pragmatyczny inżynierski rozum. Ciekaw byłbym natomiast co sądzą na ten temat lekarze pediatrzy - o ile wiem to zdania uczonych są podzielone.

Zaczynanie od gór niższych. Napewno Andrzeju masz rację. Ale to ponad moje siły. Tylko raz w życiu byłem w tych "niższych górach" dłużej niż dwa dni i wystarczy. Jestem nieuleczalnym szowinistą tatrzańskim i wszelkie Beskidy, Bieszczady a nawet Sudety najnormalniej w świecie mnie nudzą i męczą i nawet dla moich wnuków nie byłbym w stanie się przełamać. I wcale się tego nie wstydzę. Nie lubię i cześć!

Nie wiem jak to jest z dziewczynkami, moja wnuczka tam bywa z mamą i tatą, za to w przypadku Kuby (tego 13-latka) mam szereg obserwacji. Mapę zaczął "łapać" dopiero w zeszłym roku, podobnie z nazewnictwem, z rozróżnianiem szczytów i przełęczy kłopoty, wydaje mi się, że nie ma to dla niego jeszcze specjalnego znaczenia. Najbardziej fascynuje go, który wyższy a który niższy. Reakcje czasami zabawne - np. dlaczego Mały Kiezmarski jest okazalszy od Wielkiego, którego zresztą dość trudno dojrzeć podobnie jak Rysy z Morskiego Oka. No i w tym sensie to mógłbym powiedzieć, podobnie jak zdaje się twierdzić AndrzejZ, że może to wszystko za wcześnie. Ale jest i druga strona medalu - przysłowiowe Londonowskie "Niedźwiedzie mięso", potrzebne każdemu chłopakowi, szczególnie takiemu chowanemu bez ojca, którego to "mięska" pojadł już w Tatrach co nieco i w każdym roku z większym smakiem (a zdarzyły się już i burza i ulewa i inne tego typu przyjemności) a teraz w miarę zbliżania się lata wciąż mnie nagabuje, czy dostanie znowu. No i to chyba jest odpowiedź a że przy okazji to zmusza dziadka do zachowania jako tako formy i odmładza to już upełnie druga sprawa.

Aha, jeszcze jedno, Tatry Tatrami ale wokół też jest ciekawie, w sensie kultury materialnej - no i młody człowiek był w Lewoczy, Kiezmarku, Lubowli, Czerwonym Klasztorze, Krasnej Horce, Spiskim Hradzie itd Mamy "Toskanię" dosłownie pod nosem a wielu bywających od lat w Tatrach nigdy tam nie było - nie powiem, że wstyd ale szkoda. Nadmierna jednostronność nie jest godna polecenia. Ale to już mój indywidualny pogląd.

Parę słów na temat szkolnych wycieczek i wogóle większych grup. Oczywiście dla wielu młodych ludzi, być może nawet większości, to jedyna możliwość zapoznania się z górami i dlatego stąd mój największy szacunek i ukłon w stosunku do takich wspaniałych nauczycieli jak Asiok, którzy to robią doskonale. Ale prawdą jest również, każdy to zna z autopsji, że jest też spora ilość nauczycieli a także księży z grup oazowych i drużynowych harcerskich, którzy perfekcyjnie potrafią młodemu człowiekowi góry a Tatry w szczególności obrzydzić do końca życia, co zresztą z uwagi na nadmierną frekwencję turystów jest może godne nawet najwyższego uznania. Ja jednak, przysięgły indywidualista i konserwatysta, wszelkich zbiorowych form na wszelki wypadek przez całe życie unikałem jak zarazy i już np. 5 - osobowy zespół jest dla mnie dość trudny do zniesienia. Wiadomo - gdzie 3 Polaków, tam 5 partii politycznych, w górach też i powód do kłótni gotowy.

Pozdrawiam

Pozdrawiam

  Śnieżka na dobry początek KGP
Jadę… nie jadę… jadę! Prognozy pogody nie były optymistyczne, ale przecież „nie ma złej pogody, jest tylko nieodpowiedni ubiór”!
W Karpaczu przywitali mnie panowie śmieciarze- jak się później okazało byli to jedni z niewielu ludzi, których spotkałam tego dnia. Pod Wangiem popatrzyli na mnie podejrzliwie i ostentacyjnie odjechali. Trasę zaczęłam od niebieskiego szlaku do polany, tam szybkie śniadanko w pierwszych promieniach słońca (o 5 rano widoczki były zacne!) i dalej z wizytą do Pielgrzymów i Koteczków. Na pielgrzymach mała sesja zdjęciowa i z powrotem przez Polanę do Małego Stawu. Konsternację wywołała tablica obwieszczająca zamkniecie niebieskiego szlaku- niby dlaczego? I jak miałam sobie odpuścić takie widoki? Za domkiem myśliwskim skończyło się poranne słońce i zaczęła mżawka przechodząca w deszcz. Mimo tego KMS budził zachwyt, żleby które zimą wydają się pionowe stały się jakby bardziej przystępne, wiosenna zieleń traw, ciemno niebieska tafla stawu i szarość skał- cudowna harmonia . Z racji wczesnej pory poszłam dalej, nie chowając się przed deszczem do Samotni, która dopiero budziła się do życia. W Strzesze przy ciepłej herbatce przeczekałam największy deszcz i dalej w trasę. Trochę pokręciłam się po okolicy marząc o nartach i ruszyłam na Śnieżkę. Na szlaku byłam zupełnie sama, zero ludzi, jedynie co jakiś czas mijała mnie ciężarówka remontująca zdaje się drogę na Kopę. Chwilami kiedy wiatr przewiał mgły rozpościerały się genialne widoki na czeską stronę. Pod Śnieżką porażała architektura Domu Śląskiego- wprost cud architektoniczny i jeszcze ta żółć. Znów dopadł mnie deszcz, ale „schronisko” było zamknięte wiec niewiele myśląc i jeszcze mnie mogąc pognałam na królową Sudetów. Tam spotkałam pierwszego Górołaza w tym dniu! Mgła była tak gęsta, że nie widziałam własnych butów. Trzeba było się stamtąd ewakuować, ale trzeci szczyt KGP zdobyty!!!
Po zejściu ze Śnieżki podeszłam do spalonej strażnicy, dalej w dole widoczny był Kocioł Małego i Wielkiego Stawu. Pogoda nie rozpieszczała- mżawka przechodząca w deszcz, mgła, wiatr. Obok ruin schroniska Księcia Henryka mała przerwa na coś energetycznego i dalej w drogę. Ze w względu na coraz gorsze warunki zwiększanie trasy nie miało sensu. Czerwonym szlakiem poszłam w stronę Małego Szyszaka, po drodze zahaczając o Słonecznik. Tam spotkałam stonki zastanawiające się nad jego podobieństwem do słońca lub słonecznika… ludzie mają fantazję Po 8-9 godzinach łażenia zmęczenie dawało się we znaki i marzyłam już tylko o tym, żeby znaleźć się w ciepłym, suchym schronisku. Schodzenie po kamieniach z Szyszaka na Przełęcz Karkonoską zaczynało się dłużyć, ale wreszcie pojawiły się schroniska i „moje” Odrodzenie. Jak miło było wejść do schronu w którym paliło się w kominku, pachniało kawą i naleśnikami.

Drugi dzień łażenia zaczął się od pomyłki dzięki której nadrobiłam trochę drogi. (zielony szlak który jest ale tak jakby go nie było W planach były Śnieżne Kotły i Szrenica, a po drodze Śląskie i Czeskie Kamienie i żurek w schronie pod Łabskim Szczytem. Pogoda była już mniej deszczowa, ale na niebie wciąż zalegało dużo chmur. Na szlakach pojawiło się dużo więcej stonki. Po zejściu do Czarnej Przełęczy zmieniłam szlak na niebieski (przyjemna trasa ale po kolana w błocie) i dalej do zielonego na Śnieżne Kotły. To była dobra decyzja, bo w rezerwacie pustki, jedynie jakiś trep darł ryjek z góry. Widoki przepiękne, nad śnieżnymi stawkami zrobiłam sobie dłuższą przerwę wylegując się na rozgrzanym kamieniu i wtedy mój dekielek od aparatu został zaatakowany przez kaczkę. ;/ Nie śpieszyło mi się w dalszą drogę- czekał mnie godzinny męka po kamieniach Łabskiego Szczytu. W schronisku natknęłam się na przedziwnych ludzi, którzy coś do mnie mówili o Bogu, ale wtedy zależało mi już tylko na ciepłym żurku. Trzeba było się zdecydować czy wracać na Wielkiego Szyszaka czy iść od razu na Szrenicę. Decyzje podjął za mnie achilles, który odmówił współpracy. Szrenica była zdecydowanie nie miłym akcentem- masę ludzi, głośno, tłoczno i ta koszmarna droga powrotna, która ostatecznie dobiła moje nogi. Przy wodospadzie spotkałam bardzo miłego starszego Pana, który zrobił mi szybki kurs Nordic Walking i przekonał do kijków. Dalej stali zaradni menele sprzedający kamienie w promocyjnej cenie 1 zł. Królowa Sudetów już jest… czas na sąsiednie Rudawy!

To moja pierwsza relacja więc proszę o wyrozumiałość.
Zdjęcia niestety bardzo nieudane, ale obiecuje, że się poprawię

http://picasaweb.google.pl/reeversed/KarkonoszeCzerwiec#

  Byłeś w górach? Pochwal sie wrażeniami!!
No a ja najmilej wspominam dwa rajdy...
1/ Sudety Zachodnie 2001... ze wzlędu że było wiele przygód. Pierwszy dzien był o tyle ciekawy że odrazu po całonocnej podrózy weszlismy na G.Chojnik aby zwiedzic zamek... gdzie tam tez chłopacy zagadywali Księżniczke co bilety sprzedawała. Apodczas podrózy pamietam jak z Bartkiem wyskoczyliśmy z pociągu podczas postoju we Wrocławiu aby kupić legendarną pite (lub knysze) o 5 nad ranem... Drugi dzien to było przescie G.Izerskich... (widoki kikutów drzew), a tego dnia tez szalona jazda busikiem (ogórasem WV) z Szklarskiej P. do Swieradowa Zdr. gdzie gościu na Zakrecie Smierci chyba wchodził 80km/h. A w Swieradowie Zdr. picie w pijalni jakiś leczniczych i nieleczniczych wód. Duze wrazenie zrobiły też Snieżne Kotły i powrót kiedy była pamietna "zajeb#$% burza". No jak przechodzilismy do Strzechy Akademickiej to pewnie Ania pamieta czeskiego osioła przy przeł.Karkonoskiej. No i tego dnia tez nasz Prezes Pawełek miał wypadek - uszkodził sobie kolano, ale on zdolny wiec niech sie nikt nie dziwi... wiec następnego dnia GOPR go zwiozło do Karpacza a dalej gdzies tam... nom... a była też wycieczka krajoznawczo-zaopatrzenowa do czeskiej miejscowości Pec pod Snezkou... zakupy spozywcze i nie tylko i wjazd dwuwyciągową kolejka na Snieżke 1602 m npm. Tam też Michu nie pożałował 2 zł na zwiedzenie WC. a jak juz wyszedł do szczyt był w chmurach (wczesniej piekne widoki były, np na pracującyh ludzi którzy modenizowali szlak na szczyt pod kolejką). Pewnie Anka wpsomina nocleg bo byłą z nami w pokoju (Ona +3 chłoaków w pokoju)... ale krzyda sie jej nie stała, wiec nie bedzie miała okazji ponarzekać. Pamietak jak dnia nastepnego z Bartkiem szukalismy Chatki Myśliwskiej znaleźlismy ale byłą zamknieta.... kilka dni pozniej bardoz miło wspominam Rudawy Janowickie, gdzie w deszczowy dzień poszliśmy do Osrodka wyznawców Hary Kriszna. Przyjeli nas niezwykle miło... poczestowali... smakowało mi mleko z miodem ale jakies owoce dziwnio przyrządzonie niezabardzo bo jakoś żuło sie to jak kalosza. No poza poczestunkiem widzieliśmy jak skakali mantre... a guru poopowiadał to i owo i ich wyznaniu. W pogodny dzien była wycieczka do Kolorowych Jeziorek (coś niesamowitego) i wracanie prawiw w nocy (ok 23:00) przy burzy i braku oswietlenia... tak na czuja... Nastepnie mielismy noclek przy nadgranicznej Lubawce. Ale zanim ja, Anka i Gosia sie tam dostalismy to jeszcze były przygody: kopanie ziemniaków na polu... a gdy pociąd (jedyny chyba) nam uciekł z Kamienej... do Lubawki to szliśmy droga łapiąc stopa... no prawie pod koniec sie udało, a gościu skodą zawiuzł nas pod sam Osrodek. Tego dnia gotowalismy ziemniaki na obiad... w wilekim garku (pozyczonym z kuchni) na naszym gazie... bo ja i Bartek aby miec najcieższe plecaki to dzwigalismy butle gazową stalową 0,5 kg pojemnosci (razem to 1 kg). Ziemniakioczywiście dziewczyny obierały a sam obiad z sosem i jakąs parówą. Wieczorem gitaro-granie-śpiewanie... przy piwku czeskim (Zlaty Bazant). Oczywiście osoby niepełnoletnie ze smakiem patrzyły na piwko... No a dnia następnego chyba najwieksza atrakcja... Skalne Miasto..... widoki nieziemskie... skalne rzeźby wys. do 40 m. gdzie całe miasto ze skał przechodziło sie... cały dzien, a na trasie np piłka karkonosza... chyba ważyłaby ze 1000 ton - ja z Bartkiem nie dalismy rady unieść a próbowaliśmy. Pozniej zawitałem w słynnym sklepie wspinaczkowym Red Point w Teplickim Miescie nad Metui. Kupiłem kijki trekingowe za ok 700 korun ceskich (ok 70 zł) i karabinek zakrecany wspinaczkowy... Pozniej w pociągu tymi kijkami dokuczałem dziewczynom, a także wspomagałem sie przy stromum schodzeniu w Waligury (918m) w G.Wałbrzyskch. Nocleg był w Schr. Andzejówka... dosyc tanio bo chyba 10 zł lub mniej... gdzie skalały "teletubisie" po materacach (czasami mamy ataki głupawki)... no a następnie do Wałbrzycha i z tamtąd wycieczka do Walimia w G.Sowie, gdzie zwiedzaliśmy podziemną fabryke hitlerowską... coś niesamowitego. Na koniec zwiedznie Wrocławia i nocleg u znajomej Pani Ani... tak to w kilku słowach... jak zawsze u nas na fajnie 1000 przygód.... a wspomnienia na wieeeele lat!!

wegorz23 dnia 13-03-2005, 20:37, w całości zmieniany 2 razy

  Wakacyjna opowieść
Sandomierz to temat sam w sobie . W jednym odcinku nie uda sie go streścić dlatego zrobię drobny przeskok w chronologii i żeby nie zanudzić Was "kamieniami" i "trupami" dzisiaj będzie inny wątek . Każdy jurajski góral prędzej czy później zatęskni do czegoś co choć trochę odchylone jest w stronę pionu. W Sandomierzu znaleźliśmy taki górski akcent. To Góry Pieprzowe leżące w odległości godzinnego spaceru od centrum miasta. Daleko im do ostańców ale swój urok mają. Wznoszą się na wysokość do 60 m ponad starorzecze Wisły.Na początek informacje fachowe dla geologów i przyrodników zebrane z kilku stron internetowych:

Jest to najstarszy górotwór widoczny na ziemiach Polski, zbudowany przez łupki środkowo-kambryjskie, które są widoczne jako wychodnia pokryta utworami czwartorzędowymi. Wiek ich obliczany jest na około 500 milionów lat. [ Dla porównania Karpaty zaczęły się tworzyć ok. 70 mln lat temu. ] Pod względem geologicznym skały budujące Góry są pozostałością Gór Sandomierskich. Góry Sandomierskie wypiętrzyły się w tym samym okresie co Sudety. Tak więc obok Sudetów są to najstarsze Góry w Polsce. Powstały ok. 200mln przed najwyższymi pasmami Gór Świętokrzyskich (Łysogóry, Pasmo Jeleniowskie) Góry Sandomierskie wysokością dorównywały Karpatom, a najwyższe szczyty Tatrom
obejmując swym zasięgiem obszar obecnej południowo-wschodniej Polski. Skały tworzące niegdyś Góry Sandomierskie znajdują się między innymi we wnętrzu Karpat. Łupki kambryjskie występujące w Pieprzówkach powstały z osadów morskich, na półkuli południowej w chłodnym morzu, na wysokości obecnej Południowej Afryki Góry Pieprzowe są największym skupiskiem pod względem liczby naturalnie występujących gatunków róż dziko rosnących w Polsce. Spośród 25 gatunków rosnących w Polsce, 12 spotyka się w Pieprzówkach. W tym bardzo rzadko występujące jak Róża Kostrakiewicza (endemit) oraz Róża Jundziłła. Kwiat tej ostatniej znajduje się poniżej i pomiędzy poszczególnymi akapitami. Prof. dr hab. Ryszard Popek sugeruje, że może to być największe skupisko pod względem liczby gatunków dzikich róż w Europie.
Podstawowym utworem, z którego zbudowane są Góry Pieprzowe jest łupek ilasty szaroczarny lub ciemnopopielaty, miękki z małą ilością miki i rzadkimi ziarnami kwarcu. Na łupku ilastym często występują nacieki tlenków żelaza, od których skała miejscami przyjmuje barwę żółtawą lub rdzawą. Na niektórych powierzchniach skały spotykamy również białe naloty i wykwity. Są to ałuny, a łupki nazywa się łupkami ałunowymi. Góry Pieprzowe pod względem geomorfologicznym stroną krawędź doliny Wisły oraz Wyżyny Sandomierskiej o ekspozycji południowej, rozciętą licznymi wąwozami. Wszystkie wąwozy są otwarte do doliny Wisły. Ich dno jest suche. Wyjątek
stanowi najdłuższy wąwóz przecinający w poprzek Góry Pieprzowe, po którego dnie płynie mała struga wody. W obrębie łupków ilastych spotyka się soczewki i wkładki szarożółtej skały z domieszka miki. Mika jest widoczna na powierzchni łupliwości i nadaje skale srebrzysty połysk. Utwory tego typu określa się jako łupki kwarcowo-mikowe. Dolne i środkowe partie skłonów Pieprzówek pozbawione są szaty roślinnej lub rośliny występują pojedynczo lub w niewielkich skupiskach. Wpływa to na intensywne wietrzenie fizyczne występujących tam łupków. Zjawiska te występują najsilniej w okresie wczesnej wiosny i zimą. Ciemne łupki wystawione na działanie promieni słonecznych, silnie się nagrzewają. Nocne spadki temperatury przyczyniają się do rozpadu łupków na drobniejsze elementy. Szczególne znaczenie ma tu woda, która w dzień sączy się z topniejącego śniegu wypełniając szczeliny pomiędzy łupkami, nocą zamarza i rozsadza skały. W tak rozluźnione skały wciskają się korzenie róż, tarniny, głogu, gruszy, itd. przyczyniając się do rozwarstwienia skał. Luźna skała spłukiwana jest przez wody deszczowe, które rzeźbią podłoże, tworząc rozcięcia - rynienki erozyjne. Rynny erozyjne są szczególnie dobrze widoczne na stoku najdłuższego wąwozu oraz na przylegającej do niego skarpie wiślanej. Żłobki erozyjne łączą się ze sobą, tworzą rozcięcia erozyjne do 2m głębokości w łupkach, w podnóża stoku.Na wierzchowinach porośniętych roślinnością trawiastą, pod wpływem ulewnych
deszczy w skale lessowej tworzą się wciosy erozyjne, powstają wąwozy lessowe oraz występują zjawiska sufozyjne (tworzą się wyrwy, podziemne kanały, następuje rozmywanie, wymywanie i odprowadzanie cząstek mineralnych przez wody, które płyną podczas ulewnych deszczy pod ziemią). Chronione są tu przede wszystkim rośliny sucholubne, porastające wychodnie silnie zwietrzałych łupków, tworzących charakterystyczne usypiska okruchów . Rezerwat znany jest ze stanowisk dzikich róż, głogów i wisienek stepowych, a także niezwykle bogatej fauny południowych (ciepłolubnych) owadów, ślimaków i pajęczaków.
Ochrona ścisła:
* zawilec wielkokwiatowy (Anemone silvestris)
* wiśnia karłowata (Cerasus fruticosa)
* naparstnica zwyczajna (Digitalis grandiflora)
* kruszczyk szerokolistny (Epipactis latifolia)
* goryczka krzyżowa (Gentiana cruciata)
* ożota zwyczajna (Linosyris vulgaris)
* podkolan biały (Platanthera bifolia)
* wężymord stepowy (Scorzonera purpurea)
* ostnica włosowata (Stipa capillata)
Ochrona częściowa:
* centuria pospolita (Centaurium umbellatum)
* kruszyna pospolita (Frangula alnus)
* kocanki piaskowe (Helichrysum arenarium)
* wilżyna ciernista (Ononis spinosa)
* kalina koralowa (Viburnum opulus)

A teraz już tylko fotki i pytanie do forumowych geologów -jak "przykleić" Góry Pieprzowe do Jury?

  Górskie szlaki turystyczne
Aż się dziwię, że jeszcze nie napisałam o szlakach karkonoskich. Ale Bieszczady mają w moim sercu szczególne miejsce. Tuż, tuż za są Sudety, a w Sudetach Karkonosze. A w Karkonoszach kilka szlaków prowadzących w moje ukochane (ale jak wiem i bardzo wielu innych ludzi) miejsce – Kocioł Małego Stawu do schroniska Samotnia.

Parafrazując powiedzenie „wszystkie drogi prowadzą do Rzymu’ można rzec „wszystkie szlaki w Karkonoszach prowadzą na Śnieżką i do Samotni”. Dla mnie zdecydowanie do Samotni.
I problem – którym iść.
Może zacznę od tego, którym pierwszy raz podążałam w to miejsce.
Czerwony: jest do Główny Szlak Sudecki GSS, który początek (zależy- albo koniec) ma w Świeradowie a kończy się Paczkowie.
W Karpaczu można zaczynać od Białego Jaru, albo na ul. Olimpijskiej koło Hoteliku Orlinek przy budce z biletami KPN.
Początkowo droga jest bardzo łagodna, niektórzy mówią monotonna, ale ja twierdze, że piękna, w lesie, choć widać ślady klęski ekologicznej. Tak spokojnie po ponad godzinnej wędrówce dochodzimy do schroniska „Nad Łomniczką” (1002m npm). Może za dużo powiedziane schronisko, bo noclegu tu nie dostaniemy, ale bufet jest.
Warto tu odpocząć, ponieważ dalej droga już będzie się wspinać pod górkę, ale za to jest bardzo malownicza. Trzeba zaznaczyć że ten odcinek szlaku jest nieczynny w okresie zimowo- wszesnowiosennyum, ze względu na niebezpieczeństwo schodzących lawin.

Po chwili oczom naszym ukaże się niesamowity widok – Kocioł Łomniczki, największy i najgłębszy w Kakonoszach(około 300 m). Robi wrażenie za każdym razem, (wiem co będzie za chwilę a i tak jestem zachwycona, bo inna pora roku, dnia inne światło). Jest to kocioł pochodzenia lodowcowego, utworzony u podnóża Równi pod Śnieżki i ma kształt rozległej niszy, która podcina wschodnie zbocze Równi pod Śnieżką i północno zachodnie zbocze Śnieżki, którą cały czas mamy przed oczami. Po ok. godzinnej wędrówce (ale chyba mniej) dochodzimy do pięknego miejsca. W zachodniej części kotła - Jaru Łomniczki, ktorym spada w dół system kaskad potoku Łomniczka tworząc Wodospad Łomniczki. Od tego miejsca zaczynamy trawersować Śnieżkę i po chwili dochodzimy do kolejnego ciekawego miejsca symbolicznego Cmentarzyka Ofiar Gór założonego w 1986 roku - „Martwym ku pamięci – żywym ku przestrodze”. Na skale umieszczono tablice pamiątkowe wspominające ludzi związanych z Karkonoszami, a którzy już odeszli.. Powyżej stoi krzyż metalowy przymocowany do skały „Żyli w górach - w górach pozostali”

Po chwili ostrego wspinania się jesteśmy na Równi pod Śnieżką (ok 1400 m npm) i naszym oczom ukazuje się widok niesamowity. Na lewo Królowa Sudetów –Śnieżka (1602 m npm) , a wkoło nieskończona przestrzeń i wszystkie góry Sudetow i polskich i czeskich.
Na Równi jest Schronisko "Dom Śląski" z noclegami i bufet.

I teraz – albo kierunek Śnieżka, albo do Samotni ?? Ja do Samotni
A więc dalej czerwonym szlakiem do miejsca które nazywa się Spalona Strażnica, a od tego miejsca dalej brukowaną drogą do Schroniska Strzecha Akademicka. Od Strzechy jeszcze kawałek bardzo ładny - i już stopniowo zza drzew ukazuje się Kocioł i Samotnia.

Albo na Śnieżkę - dwie drogi - ostro wspinać się po zboczu, ale za to jaki widok albo łagodniej, drogą wybrukowaną (ja nie lubię).
Po wejściu na szczyt kolejny niesamowity widok - jeszcze bardziej rewelacyjny niż z Równi i dla niego warto pokonać trudy wspinania. Zimą ze względu na zjawisko inwersji widać nawet Wrocław (ja niestety nie miałam przyjemności). Oprócz widoków na szczycie - Obserwatorium meteorologiczne o niezwykłym kształcie, Kaplica Św. Wawrzyńca, od niedawna jakiś dziwny czeski obiekt (chyba poczta), jakiś czeski sklepik. No i mnóstwo ludzi i wiatr

Obserwatorium na Śnieżce ma długą historię, bo już od 1824 r Kilka razy zmieniały się budynki.
Obecny budynek Obserwatorium Meteorologicznego im. Tadeusza Hołdysa zaprojektował doc. dr inż. Witold Lipiński, w kształcie trzech spodków UFO Budowa trwała 5 lat od 1969 - 1974 r. I w 1974r w noc pełną gwiazd i wspaniałej widoczności rozpoczęto obserwacje meteorologiczne. Z racji swego położenia, stanowi ważny i unikalny punkt obserwacyjny w Europie. Posiada zaplecze biurowo - mieszkalne i jest nowoczesną placówkę naukowo. Zakres obserwacji obejmuje pomiary: promieniowania słonecznego, zanieczyszczenia atmosfery, radioaktywności powietrza oraz standardowe obserwacje meteorologiczne dla potrzeb służby pogody.

Bardzo ciekawym obiektem na szczycie jest Kaplica Świętego Wawrzyńca
jej powstanie na szczycie Śnieżki i poświęcenie jej jako kaplicy św. Wawrzyńca miało charakter symboliczny i związane jest z wiarą w złośliwość demonów przejawiającą się między innymi w nagłych zmianach pogodowych. Wszystko, co złego wydarzyło się w górach, przypisywano Duchowi Gór (Liczyrzepa/Rübezahl/Rzepior - to jego różne imiona) . Umieszczenie kaplicy na Śnieżce symbolicznie zmieniało wartość przestrzeni demonicznej na sacrum przestrzeni świętej. Odklęto zatem "złą górę" i wraz z poświęceniem kaplicy 10 sierpnia 1681 roku rozpoczął się nowy rozdział w dziejach Karkonoszy, nazywany turystyką pielgrzymkową. Z czasem wycieczki pielgrzymkowe zamieniły się w wycieczki dla przyjemności i rozrywki. Ale historia kaplicy ma wydźwięk również polityczny i związana jest z największym posiadaczem ziemskim w tych okolicach, panem na zamku Chojnik i właścicielem Cieplic - Hrabią Krzysztofem Schoffgotschem, który sfinansował budowę kaplicy na najwyższym szczycie Karkonoszy, by w ten sposób zamanifestować i potwierdzić swoje prawa do tych terenów.

Kolejny szlak - mój zupelnie, najbardziej ukochany w Karkonoszach opiszę innym razem.

[ Dodano: 2008-04-06, 16:08 ]

  Bilans Prześlugi
Wiele już napisano o dymisji prezesa spółki PKP Intercity Jacka Prześlugi. My wynotujemy największe sukcesy, ale i porażki, które zdarzyły się w przeciągu ostatnich 16 miesięcy przezesury w PKP Intercity.

Sukcesy, plusy, osiągnięcia, ...

+ Wynik finansowy spółki
Największym sukcesem jest bez wątpienia wynik finansowy spółki. Na koniec 2004 roku spółka zanotowała 49,3 mln zł strat. W 2005 roku było to już 3,1 mln zysku ( Jacek Prześluga objął stanowisko prezesa PKP Intercity pod koniec stycznia w 2005 roku). Na 2006 rok planowany zysk to 4,9 mln zł. Jednak jeżeli trend zaobserwowany przez pierwsze miesiące bierzącego roku utrzyma się na równie wysokim poziomie to zysk może sięgnąć nawet 40 mln zł. Takiego zysku jak do tej pory nie osiągnął żaden Polski kolejowy przewoźnik pasażerski.

+ Zwiększenie ilości podróżnych
W 2004 roku z usług PKP Intercity skorzystało 7,9 mln osób, a w 2005 roku już o ponad 1,7 mln osób więcej, co dało łącznie 9,6 mln osób.

+ Udane akcje marketingowe
Wojażer, Latawiec, Super Bilet, Super Miejscówka, Bilet Weekendowy, Tani Bilet, Tania Kuszetka, Bilet za Pół darmo, Bilet Bikini to tylko część nowych ofert, które zaproponowała spółka po tym jak Jacek Prześluga objął stanowisko prezesa PKP Intercity. W końcu każdy mógł znaleźć ofertę dla siebie i niewielkim kosztem odbyć podróż czasem na bardzo dużych odległościach za bardzo rozsądną cenę.

+ Utworzenie nowej marki - Tanie Linie Kolejowe
Tanie Linie Kolejowe w wielu przypadkach okazały się "strzałem w dziesiątkę". Na pewnych trasach gdzie Expresy były deficytowe i woziły "powietrze" po przemianowaniu na Tanie Linie Kolejowe okazały się może nie żyłą złota, ale o wiele bardziej opłacalnym połączeniem. Cena jak za zwykły pośpieszny + 3 zł za miejscówkę, a warunki czasem nieporównywalnie lepsze. Czas przejazdu też bywa bezkonkurencyjny w stosunku do połączeń pośpiesznych co cenią sobie podróżni. W nocnych pociągach z tego segmentu oprócz drużyny konduktorskiej pracują również ochroniarze, któzy są gwarantem bezpieczeństwa i spokoju podczas podróży.

+ Poprawa jakości obsługi klienta w kasie
Wszystkie kasy spółki PKP Intercity zostały wyremontowane wraz z zapleczami aby nie tylko praca osób w kasach była przyjemniejsza, ale także dla wygody klientów. Sztandarowym projektem był COK ( Centrum Obsługi Klienta) otwarte w tym roku na dworcu centralnym w Warszawie. Klimatyzowane pomieszczenie z profesjonalną obsługą przeszkoloną nie tylko w dziedzinie sprzedaży biletów, ale także rezerwacji hotelu, zamówienia taksówki, kwiatów czy biletów do opery.

+ Poprawa obsługi przez drużyny pokładowe oraz ich wygląd.
Nowe mundury, szkolenia nie tylko w Polsce, ale także w Niemczech to powody coraz lepszej obsługi przez drużyny pokładowe. Teraz coraz częściej obsługują nas uśmiechnięci i schludnie ubrani konduktorzy i konduktorki. Służą pomocą i teraz rzadkością jest aby u kierownika pociągu nie otrzymać wyczerpujących wiadomości co do połączeń skomunikowanych z innych stacji.

+ Poprawa jakości taboru
Przez ostatnie 1,5 roku intensywnie został zmodernizwoany tabor który potrzebował odświeżenia. Teraz już praktycznie we wszystkich połączeniach IC są wagony klimatyzowane jeżeli nie w całym składzie to choć częściowo. Coraz rzadziej zdarzają się również sytuacje w których tabor podczas podróży ulega awarii co powoduje albo bardzo duże opóźnienia bądź konieczność przesiadki do innego pociągu.

+ Nowe połączenia sezonowe
Nowe połączenia pojadą np. z Warszawy do Świnoujścia - IC Błękitna Fala ( kursuje w niedz. 25.VI - 27 VIII) , z Wrocławia do Kołobrzegu TLK Fregata ( kursuje w sob. od 24.VI do 26.VII), z Warszawy na Hel (codziennie od 24.VI do 31.VIII) czy z Gliwic do Ełku TLK Pojezierze ( kursuje w soboty od 24.VI do 26.VIII) jak i wiele, wiele innych.

+ Pociągi specjalne
Koncerty chociażby U2, The Roling Stones czy Prodigy, a także takie takie imprezy masowe jak: Pielgrzynka Benedykta XVI do Polski czy Mistrzostwa Świata w Piłce Nożnej. Na te wszytskie imprezy dowoziły spragnionych emocji i przeżyć pociągi PKP Intercity. Wcześniej takich połączeń nie było.

+ Nowinki Techniczne
Idąc za duchem czasu i wymogami twardej konkurencji spółka nie pozostała z tyłu jeżeli chodzi o nowinki techniczne. Już teraz można przez internet zakupić bilety na wszytskie połączenia TLK, Ex, IC i EC. Jest to bardzo wygodne dla klientów. W pociągach TLK, Ex, IC i EC można też dokonywać płatności za bilet kartami płatniczymi gdyż konduktorzy PKP Intercity zostali wyposażeni w specjalne terminalne do tego typu tranzakcji.

Porażki, minusy, ...

- Zbyt mała siatka połączeń
Mimo iż PKP Intercity stara się wkroczyć na nowe linie to siatka połączeń spółki wciąż jest zbyt mała. Są regiony gdzie pociągi PKP Intercity wogóle nie docierają. Np. Sudety (Jelenia Góra, Szklarska Poręba, ...) tylko nieliczne wagony sypialne i kuszetki w szczytach przewozowych i w sezonie, zapomniana Zamojszczyzna, Zagórz nie wspominając o drugim co do wielkości mieście w Polsce - Łodzi.

- Słaba strona www
Czasem na stronie www spółki panuje chaos i brak jakiejkolwiek organizacji. Zdarzają się też sytuacje gdy informacje zawarte na stronie internetowej nie pokrywają się z rzeczywistością. Najczęściej dotyczy to zestawień pociagów.

- Rzecznik prasowy
Niestety były momenty gdy pani rzecznik nie potafiła przedstawić stanowiska spółki w jasny i klarowny sposób powodując czasem pewne niejasności i niedomówienia.

- Słaba obsługa gastronomiczna
Dużo kontrowesji jest wokół obsługi gastronomicznej (WARS). Sporo zastrzeżen jest co do darmowego poczęstunku w ramach miejscówki w połączeniach IC, jak i co do samej oferty w wagonach barowych i restauracyjnych prowadzonych przez WARS. Odnosi się głównie do stosunku ceny do jakości.

- Miejscówka bez wskazania miejsca
Miejscówka jest ta wydawana na żądanie pasażera w momencie gdy już nie ma wolnych miejsc siedzących w pociągu. Następstwem jest tego w szczytach przewozowych tłum i ścisk na korytarzach, w przedsionkach i w wagonach Warsu. Jednocześnie jeżeli osoba z taką miejscówką nie znajdzie sobie miejsca to dostaje zwrot należności za miejscówkę jednak całą podróż będzie zmuszona stać na korytarzu co również powoduje dyskomfort u innych współpodróżnych.

Mateusz "Wilchelm" Niedziela
Podróż Koleją Po Polsce

  50 lat Karkonoskiego Parku Narodowego
6 stycznia 2009 roku minęło 50 lat od utworzenia Karkonoskiego Parku Narodowego (KPN). W związku z tym wydarzeniem władze parku zorganizowały konferencję "Przyrodnicze Dziedzictwo Karkonoszy - 50 lat Karkonoskiego Parku Narodowego", połączoną z uroczystym posiedzeniem Rady Naukowej KPN. Uczestnicy spotkania starali się podsumować pół wieku działalności KPN - zaprezentowano dorobek w zakresie ochrony przyrody, działalności naukowej, edukacyjnej, współpracy międzynarodowej, a także udostępniania swych zasobów społeczeństwu.

NA NIEZWYKŁEJ ZIEMI...

Karkonoski Park Narodowy jest jednym z najstarszych polskich parków narodowych i jednym z dwóch utworzonych w Sudetach. Już w 1933 roku na jego obecnym terenie utworzono pierwsze rezerwaty przyrody: Śnieżne Kotły, Czarny Kocioł, Kocioł Łomniczki, Kocioł Małego Stawu, Kocioł Wielkiego Stawu. Po II wojnie światowej grupa profesorów z Uniwersytetu Poznańskiego i Uniwersytetu Wrocławskiego wystąpiła z inicjatywą, w wyniku której po kilkunastu latach przygotowań na mocy rozporządzenia Rady Ministrów utworzono Karkonoski Park Narodowy - dokładnie 16 stycznia 1959 roku.

KPN obejmuje polską część najwyższego pasma górskiego Sudetów - Karkonosze. Położony jest na terenie sześciu gmin: Szklarskiej Poręby, Piechowic, Jeleniej Góry, Podgórzyna, Karpacza i Kowarów. Jego obecna powierzchnia wynosi 5580 ha. Największą jej część stanowią lasy - objęte głównie ochroną częściową oraz piętro subalpejskie i alpejskie - objęte ochroną ścisłą. Teren parku podzielono na trzy obwody ochronne: Szrenicę, Przełęcz i Śnieżkę.

Karkonosze to leżące na granicy z Czechami góry, rozciągające się od Przełęczy Szklarskiej na zachodzie, aż po Przełęcz Kowarską w części wschodniej. Sąsiadują m.in. z Górami Izerskimi i Kotliną Jeleniogórską. Zbudowane są głównie z kilku odmian karbońskich granitów (sprzed ok. 330-310 mln. lat) oraz prekambryjskich i staropaleozoicznych skał metamorficznych (łupki łyszczykowe, amfibolity i gnejsy). Najwyższym szczytem Karkonoszy jest Śnieżka (1602 m n.p.m.).

Pod względem klimatu Karkonosze określa się mianem "wyspy arktyczno-alpejskiej tundry", bo - mimo stosunkowo niedużej wysokości - panują tu warunki charakterystyczne dla wysokich gór dalekiej północy. Z tego względu także fauna i flora tego obszaru jest dość unikalna.

Obecnie występuje tu kilkanaście tysięcy gatunków zwierząt (w tym ponad 320 gatunków kręgowców) i 1300 gatunków roślin. Do najciekawszych można zaliczyć: jenota, kunę leśną i domową, gronostaja, tchórza zwyczajnego, wydrę europejską, jelenia szlachetnego, muflona, kilka gatunków nietoperzy, bielikochatkę, sóweczkę, płochacza halnego, sokoła wędrownego czy gniewosza plamistego. Do endemitów należy zaś motyl Psodos quadrifarius sudeticus.

Gatunki endemiczne wśród roślin to: wierzba lapońska, skalnica bazaltowa, dzwonek karkonoski, gnidosz sudecki oraz przytulia sudecka.

UNIKAT W SKALI EUROPY

Od 1986 roku Karkonosze wraz z Górami Izerskimi tworzą Obszar Chronionego Krajobrazu stanowiący strefę ochronną dla terenów Karkonoskiego Parku Narodowego. Podobną rolę spełnia utworzony w 1989 roku Rudawski Park Krajobrazowy, stykający się z terenem Karkonoskiego Parku Narodowego od strony wschodniej. Obszary te, objęte różnymi formami prawnej ochrony przyrody, wraz z terenami czeskiego parku narodowego (Krkonosskř nßrodnÝ park) i parku krajobrazowego (chrßnenß krajinnß oblast - Jizerske hory) stanowią jeden z najrozleglejszych kompleksów chronionych w Środkowej Europie.

Zasoby przyrodnicze KPN spowodowały, że zyskał on uznanie nie tylko w kraju, ale i za granicą. W 1993 roku wraz z czeskim Krkonoskym nßrodnÝm parkiem, UNESCO uznało go za Bilateralny Rezerwat Biosfery, a w roku 2004 oba parki uzyskały certyfikat Parku Transgranicznego nadawany przez Europejską Federację Parków Narodowych i Parków Natury. Również w roku 2004, znajdujące się na terenie KPN torfowiska subalpejskie zostały wpisane na listę obszarów wodno-błotnych chronionych Konwencją Ramsarską. Cały teren parku wraz z otuliną został także włączony do europejskiej sieci ekologicznej Natura 2000.

Za główne cele swojej działalności władze parku uznają działania konserwatorskie (chroniące ekosystemy Karkonoszy), ekonomiczne (promujące na poziomie lokalnym zrównoważony rozwój ekonomiczny) oraz logistyczne (popierające badania naukowe, monitoring, edukację ekologiczną i wymianę informacji dla celów ochrony i rozwoju).

50 LAT MINĘŁO...

16 stycznia br., w uroczystych obchodach 50 rocznicy utworzenia Parku, wzięli udział goście oraz byli i obecni pracownicy KPN. Na konferencji "Przyrodnicze Dziedzictwo Karkonoszy - 50 lat Karkonoskiego Parku Narodowego" obecni byli m.in. przedstawiciele Ministerstwa Środowiska, władz województwa dolnośląskiego, władz samorządowych, parlamentarzyści, a także leśnicy, dyrektorzy oraz pracownicy pozostałych polskich parków narodowych, przedstawiciele czeskiego parku narodowego, pracownicy ośrodków naukowych z Warszawy, Poznania, Wrocławia i Krakowa, służby mundurowe, przewodnicy górscy i ratownicy GOPR.

W wygłoszonym z tej okazji wykładzie przewodniczący Rady Naukowej KPN prof. Krzysztof R. Mazurski przypomniał historię badań naukowych w Karkonoszach. Dyrektor parku, dr Andrzej Raj przybliżył historię ochrony przyrody tych gór oraz sylwetki ludzi związanych z KPN. Przedstawił także największe kataklizmy i tragedie, które wydarzyły się tu w ciągu minionych 50 lat i przypomniał dokonania KPN w dziedzinie ochrony przyrody, edukacji ekologicznej oraz udostępniania Parku do celów turystycznych i sportowych.

Z okazji jubileuszu wręczono również okolicznościowe medale osobom szczególnie zasłużonym dla parku. Uczestnicy spotkania mogli także obejrzeć wystawę fotograficzną "50 lat Karkonoskiego Parku Narodowego", autorstwa artystów-fotografików z Jeleniej Góry i okolic. Dla szerokiej publiczności wystawę otworzy 12 lutego minister środowiska prof. Maciej Nowicki. Uroczystość rozpocznie się o godz. 10.00, przy ul. Wawelskiej 52/54 w Warszawie, a po jej zakończeniu zostanie zaprezentowana diaporama pt. "Przyrodnicze dziedzictwo Karkonoskiego Parku Narodowego".

Władze parku zapewniają, że to nie jedyne inicjatywy podjęte w związku z rocznicą powstania KPN. W ciągu roku planują m.in. liczne festyny ekologiczne dla mieszkańców karkonoskich gmin oraz organizację międzynarodowej konferencji naukowej "Karkonosze na tle Średniogórza Europejskiego".

PAP - Nauka w Polsce

  Wieże widokowe Sudetów Środkowych i Wschodnich
Na początku XX wieku wieże widokowe stały niemal na każdym wzniesieniu Sudetów Środkowych i Wschodnich. Po stu latach budowle znowu wracają do łask





Widok, że dech zapiera
Tydzień temu na Wapniarce, w ubiegłym roku na Borówkowej Górze, a w 2001 roku na Czarnej Górze. Turyści cieszą się, bo w Sudetach wzniesiono trzy nowe wieże widokowe, a w planach są kolejne

Wapniarka to niewielkie wzniesienie w paśmie Krowiarek w środku Kotliny Kłodzkiej. W tym miejscu stały już dwie wieże wzniesione przez Niemców. Obie zostały zniszczone. Pierwsza, drewniana, rozpadła się ze starości. Druga spłonęła od uderzenia pioruna w latach 70. ubiegłego wieku.

Trzy razy trzy
O wybudowanie trzeciej wieży na Wapniarce przez trzy lata zabiegały trzy osoby – leśniczy Bogdan Szkawrek z Bystrzycy Kodzkiej, bibliotekarz z Gorzanowa Robert Duma i szef wiejskiego ośrodka kultury Hubert Krech z Ołdrzychowic.
– Nie było łatwo. Dopiero piąta ekipa budowlana sprostała zadaniu – opowiada Bogdan Szkwarek. – Wieża zbudowana jest z modrzewia, a to oznacza, że będzie służyć turystom przez długie lata.
– W sfinansowaniu tej inwestycji pomogło nam wielu ludzi, przede wszystkim nadleśniczy z Bystrzycy Kłodzkiej Kazimierz Śpiewak, bo to on dał pięćdziesiąt metrów sześciennych drzewa na budowę – mówi Robert Duma. – Pieniądze zaś – czterdzieści tysięcy złotych – dały także gmina, powiat oraz urząd marszałkowski.
Wieża ma piętnaście metrów wysokości. Z jej szczytu można obejrzeć rozległą panoramę. Jak na dłoni widać monumentalny masyw Śnieżnika i płaski jak stół Szczeliniec Wielki. Słowem
– widok, że dech zapiera.
Na przełomie XIX i XX wieku niemieckie towarzystwa turystyczne działające w Sudetach wznosiły wieże widokowe jedną po drugiej. Wtedy powstały kamienne wieże na Wielkiej Sowie i Śnieżniku, stalowe na Kalenicy i Parkowej Górze niedaleko Bielawy oraz niezliczone konstrukcje drewniane, z których niestety w miarę upływu lat niewiele zostało.
– Obecnie nie ma jeszcze takiego boomu na budowanie wież, jak sto lat temu, ale powoli coś zaczyna się dziać. I bardzo dobrze, bo dla turystów przyjeżdżających w nasze góry nie ma większej frajdy, jak móc podziwiać piękne panoramy – mówi Tomasz Śnieżek, przewodnik turystyczny z Dzierżoniowa. – Sudety Środkowe i Wschodnie to góry porośnięte lasami. Dlatego, żeby ze szczytów móc oglądać panoramy, trzeba najpierw wybudować tam punkty widokowe. Zainteresowani wznoszeniem takich konstrukcji są także leśnicy. Dla nich to znakomite miejsca obserwacyjne, z których szybko mogą dostrzec i dokładnie zlokalizować palący się las.

Pan Bócek z aniołkiem
W powiecie kłodzkim od wielu lat mówi się o potrzebie odbudowy zniszczonej w latach 70. ubiegłego wieku kamiennej wieży na Śnieżniku.
Zabiegają o to nie tylko samorządowcy, którzy na wykonanie dokumentacji technicznej przeznaczyli dwanaście tysięcy złotych, ale także sympatycy ziemi kłodzkiej.
Bogdan Szymanek od 30 lat mieszka w Gdańsku. Nie zapomniał jednak o rodzinnym Stroniu Śląskim z górującym nad nim Śnieżnikiem. Od wielu miesięcy propaguje, gdzie tylko może, ideę odbudowy wieży widokowej na tym szczycie. Utworzył nawet specjalną stronę internetową (www. snieznik.prv.pl), na której namawia do odtworzenia konstrukcji.
– Ta monumentalna budowla kojarzyła mi się w dzieciństwie z idącym Panem Bóckiem i aniołkiem – wspomina gdańszczanin. – Myślę, że teraz jest najwłaściwszy czas na to, żeby ją odbudować. Na pewno wielu ludzi przyłączyłoby się i pomogło. Rozmawiałem z wrocławskim architektem, który zaoferował wykonać projekt za darmo. Także członkowie lądeckiego klubu samochodów terenowych chcą pomóc wznosić wieżę i deklarują, że mogą dowozić materiały budowlane swoimi jeepami na szczyt.
Pierwszą wieżę widokową na Śnieżniku wybudowano pod koniec XIX wieku (1895-1899). Składała się z dwóch cylindrycznych, złączonych ze sobą wież: wyższej (33,5 m) i niższej (17 m). Ze względu na zagrożenie, jakie stwarzała (zły stan techniczny) w 1973 roku wysadzono ją w powietrze. Do dzisiaj na szczycie leżą kamienie, z których była zbudowana.

Walczą o Annę
W ubiegłym roku przez miesiąc kilku młodych noworudzian zebrało ponad dwa tysiące podpisów w sprawie udostępnienia turystom wieży widokowej na Górze Świętej Anny. Obiekt od ponad pół wieku jest zamknięty na cztery spusty, bo na jego szczycie są zamontowane urządzenia emitujące program telewizyjny. Niestety, dotychczas nie udało się dojść do porozumienia z firmą dzierżawiącą wieżę i jest ona wciąż zamknięta.

Remont stulatki
Wieża widokowa na Wielkiej Sowiej
to niewątpliwie największa atrakcja w Sudetach Środkowych i jeden z najbardziej okazałych obiektów tego typu, jakie przetrwały do naszych czasów. Ta 25-metrowa kamienna budowla obchodziła w ubiegłym roku setne urodziny.
Ta data stała się szczególna, bo właśnie na tę okrągłą rocznicę wyremontowano wieżę i ponownie otwarto dla turystów.
Z inicjatywą odbudowy obiektu cztery lata temu wystąpili samorządowcy i miłośnicy zabytków z Pieszyc. Ogłosili akcję pod hasłem „Do Wielkiej Sowy grosik dołóż” i rozpoczęli zbiórkę pieniędzy na remont. Dzięki wsparciu turystów, wielu firm i okolicznych gmin, udało się.
Kiedy w ubiegłym roku budowlę ponownie otwarto dla turystów, przeżywała prawdziwe oblężenie. Tak jest do dziś. W sezonie na szczyt góry wchodzi dziennie nawet kilka tysięcy osób, a na wieżę kilkaset.
– To jest wędrówka do celu, a jest nim nie tylko szczyt, ale i wieża widokowa – mówi Michalina Janiak, turystka z Krakowa. W naszych stronach jest niemal każdego roku, bo jak mówi, uwielbia te tereny. – To pod wieżą przecież krzyżują się wszystkie niemal szlaki turystyczne w tej części Sudetów – dodaje. – To tutaj odpoczywa się po trudnej wspinaczce na górę. Budowa jest piękna i imponująca. Dobrze, że znowu można się wdrapać na jej szczyt. Widoki są niezapomniane, zwłaszcza w bezchmurny dzień.
Wieża jest też promowana przez gminę. Co jakiś czas ogłaszany jest wielki marsz na Wielką Sowę, w którym biorą udział uczniowie szkół z okolicznych gmin. Tego dnia na górę maszeruje z nimi przewodnik, który ciekawie opowiada o Sudetach. Wszyscy mają darmowy wstęp. Ostatnio w takim marszu wzięło udział blisko 300 uczniów z dziesięciu szkół. Nowym pomysłem promocji na forum ogólnopolskim będzie wystawianie wieży na licytację podczas Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Bez wątpienia nie zabraknie chętnych, by choć przez jeden dzień stać się właścicielem tak pięknej budowli.

Romuald Piela (MM) - Słowo Polskie Gazeta Wrocławska